wtorek, 12 listopada 2019

Jesiennie....




Kto zabrał tę piękną złotą polską jesień? Za oknem szaro buro i na dodatek od rana pada deszcz. Ponieważ nie lubię takiej pogody, od razu włącza mi się konieczność wykonania nowych dekoracji. Choćby nawet maleńka zmiana wpływa pozytywnie na humor, a ponieważ na świąteczne akcenty jeszcze zdecydowanie za wcześnie, więc padło na szyszki.




środa, 6 listopada 2019

ŚWIATŁO...




Czasem tak niewiele potrzeba, żeby mieć powód do uśmiechu. Ja wiem, że prawie każdy ma jakieś problemy, troski, zmartwienia. Większe lub mniejsze. Po prostu inne. Nie powinno się jednak niczego bagatelizować. To co czasem dla jednych wydaje się błahostką, dla innych nabiera kosmicznego wymiaru. Każdy z nas ma inną wrażliwość. Nigdy nie wolno komuś powiedzieć, że inni mają dużo większe problemy i żyją. Owszem tak właśnie jest, ale czy to komuś pomoże? A może czasem warto pomyśleć o tym, że taka niby błahostka może przelać czarę? A może tak po prostu spróbować wysłuchać, zapytać czy można jakoś pomóc. Czasem wystarczy jeśli ktoś się tylko wygada. Tylko, a może aż. Wyszło jakoś tak na smutno, ale w ostatnich dniach usłyszałam o kłopotach, które spędzają sen z powiek moich przyjaciół. Każdy z nich ma inny, ale każdy równie ważny. A wiecie co jest najgorsze moim zdaniem? Niektórzy ludzie pod przykrywką współczucia chowają niemal dziką radość, że komuś coś się nie udało, coś w życiu zepsuło. I co najgorsze, zawsze do wszystkiego dorobią sobie całą długą historię. Bo przecież oni wiedzą najlepiej. Na każdy temat. 
Ale jest światełko, bo na szczęście takie osoby są w mniejszości, którą należy omijać szerokim łukiem, a najlepiej uciekać od nich gdzie pieprz rośnie.
Kiedy takie oto niewesołe rozważania przy wieczornej herbatce mnie napadły, mój wzrok padł na duży szklany wazon w rogu. Światło padające na niego pięknie się załamało,  tworząc wzór serca. I to dowód na to, że istnieją  takie maleńkie powody, żeby mieć powód do uśmiechu. Czasem trudno je dostrzec, czasem nie chcemy ich zauważyć, ale one są.


A ponieważ wpis jakiś taki nostalgiczny wyszedł, to oczywiście i świecy w ten jesienny wieczór zabraknąć nie może.



poniedziałek, 28 października 2019

WKRĘCONA...





Wiatr we włosach. Och, uczucie cudowne i niepowtarzalne, jednak nie do końca prawdziwe, bo kask skutecznie trzyma moją fryzurę w ryzach. Ale wracając do tematu. Wkręciłam się w rower,  jak nie przymierzając sznurówka w szprychę i dobrze mi z tym! Nareszcie mam czas na wycieczki z mężem własnym osobistym i tylko z nim. Jako stateczna i spokojna osoba jeżdżę powoli i przewidywalnie. Ta  - hahaha. No dobra . Czasem mi się zdarza. Nie za często, ale jednak. Niestety częściej moja ciemniejsza strona charakterku gna mnie na szczyty i urwiska. Zresztą mając Stok Izerski pod bokiem trudno nie korzystać z uroków na przykład Czerniawskiej Kopy. Trasa marzenie, ale jak to bywa na takich trasach rozum zawsze trzeba mieć przy sobie, a nie zostawiać w domu. Chwila zbyt dużej brawury lub zbytniej pewności siebie może zakończyć się tragicznie. 
Trasa była oswajana powoli. Małymi kroczkami, coraz dalej i coraz szybciej. Zdjęć do dokumentacji niestety niewiele. Nie ma na nie czasu i zbytnio miejsca, ale coś tam w telefonie po cichaczu pstrykłam, jak mąż nie widział, że obu rąk na kierownicy nie trzymam. 



piątek, 25 października 2019

A LATKA LECĄ....





O rany ile razy ja tu już wchodziłam z zamiarem naskrobania chociażby kilku słów. I co? I nic.
Mogłabym podać setki powodów mojej nieobecności, ale czy to coś zmieni? 
Dlatego żadnych tłumaczeń nie będzie. Smęcenie nikomu nie służy i dlatego cieszmy się tym co jest. 
Minął prawie rok od ostatniego wpisu, a więc żeby tradycji stało się zadość, znowu mamy kwiaty:)


sobota, 3 listopada 2018

KAMYKI, KORALIKI....




Lubię umiar i delikatność, ale jak prawie każda kobieta lubię też czasem, jak coś błyśnie, zaświeci. 
Na szczęście w moim przypadku, syndrom sroki włącza się raczej rzadko i na szczęście w minimalnym stopniu. Czasem to kolczyki, a czasem tak jak dzisiaj lekko połyskująca bransoletka.



A jak mi się nudzi, to w mojej głowie rodzą się takie dyrdymałki:)


wtorek, 30 października 2018

KREATYWNIE...




Nadchodzi bardzo szczególny czas. Czas zadumy, refleksji i przede wszystkim wspomnień o tych, których już wśród nas niestety nie ma.
Dzień Wszystkich Świętych i Zaduszki. 
Pomimo, że tego typu wspomnienia są ze mną na co dzień, to te dni są i tak bardzo szczególne. 
Aby jeszcze bardziej uczynić je wyjątkowymi, sama przygotowuję jakąś kompozycję kwiatową lub stroik. To naprawdę nic trudnego. Kilka zielonych gałązek, kilka kwiatków i najlepiej gąbka florystyczna. No może jeszcze sekator, choć nożyczki też dadzą radę. 
No to zaczynamy.




Ja w tym roku przygotowałam taki oto stroik.







sobota, 27 października 2018

ZDESPEROWANY MALUCH




Podczas dzisiejszego spaceru z Psem, oprócz wszędobylskich kolorowych liści, natrafiłam na taki oto okaz:) 
Jak widać nawet maluczki może się przebić. 
Pytanie tylko, jak bardzo jest zdeterminowany. 
Miłego weekendu:)