środa, 23 lipca 2014

JAK PRZYWRÓĆ BLASK MEBLOM





Czasem zdarza się, że przez nieuwagę, albo po prostu z biegiem lat, meble tracą swój blask. Stają się matowe i porysowane. Niekiedy posiadają odbite ślady po szklankach lub buteleczkach z kosmetykami. 
Jak w każdym przypadku, jest i na to domowy sposób. Ekologiczny, tani i tylko przy niewielkim nakładzie naszej pracy, poradzi sobie ze zniszczeniami.

Potrzebujemy:

  • bawełnianą ściereczkę
  • 1/3 filiżanki octu
  • 1/3 filiżanki oleju 
Ocet mieszamy z olejem. Mebel oczyszczamy za pomocą wilgotnej szmatki z kurzu i zanieczyszczeń, a następnie, miękką bawełnianą ściereczkę maczamy w mieszaninie octu i oliwy, po czym wcieramy miejsce po miejscu w uszkodzony mebel. Najwięcej uwagi poświęcamy zarysowaniom. Na koniec polerujemy suchą szmatką.
W razie konieczności czynność powtarzamy.
Ten sposób bardzo dobrze sprawdza się na meblach lakierowanych z uszkodzoną politurą.










wtorek, 15 lipca 2014

DZWONKI


Wszystko zaczęło się od znalezienia dzwonka w domu dziadków mojego męża. Po oczyszczeniu znalazł swoje miejsce na stojaku, który kupiłam kiedyś na pchlim targu i czekał na pomysł na niego. Jak się okazało był idealny do powieszenia odrestaurowanego dzwonka. Jakby był kupiony specjalnie z takim właśnie przeznaczeniem. Potem trafiłam jeszcze na kilka innych dzwoniących perełek i tak powstała mini kolekcja. Mini, bo nie można dać się zwariować. Tych kilka wystarczy. Cieszą oko, ale nie zagracają:) Dzisiaj postanowiłam dodać im jednakowe tasiemki do powieszenia i znaleźć odpowiednie miejsce do ich wyeksponowania.








czwartek, 10 lipca 2014

Wieczór z Larssonem

Ktoś mnie kiedyś zapytał czy jestem szczęśliwa - odpowiedziałam, że bywam.
Nie jest to mój pierwszy blog, ale pierwszy o domowym zaciszu i tym szczęściu, które próbuję zatrzymać przy sobie.. O pasji urządzania i dekorowania. O ogrodzie, który kocham i bujaniu w obłokach. O zachodach słońca  i ptakach kąpiących się w ogrodowej sadzawce. O bukietach z polnych kwiatów i szpilkach, które uwielbiam.
Rodzina rozjechała się chwilowo w różne strony, pozostawiając mnie na pastwę losu, więc urządziłam sobie maraton czytelniczy z Stiegem Larssonem i jego Millennium.








Intensywnie pachnąca herbatka z dzikiej róży w ulubionej filiżance - to jest to, czego mi właśnie teraz potrzeba. 
Muszę naładować akumulatory, pozbierać myśli i uporządkować je. Poszukać inspiracji kulinarnych, bo zaniedbałam trochę moją kawę cynamonem pachnącą.
Czuję się zmęczona. Wypalona. Jakby ktoś przeciągnął mnie przez wyżymaczkę, 
Samotność jest mi teraz bardzo potrzebna. Ale tylko na chwilę, na moment...