poniedziałek, 15 września 2014

Małe zmiany


Ze spaceru zostały przyniesione żołędzie, z ogrodu kwiaty. Wazon już zalegał na stole. Mąż przygarnął kleszcza - sztuk 1. Kilo zmęczenia i pięć kilko uśmiechu. Zziajany pies, z jęzorem do samej ziemi i znudzony kot, patrzący na niego z politowaniem. Weekend był piękny, był rodzinny i taki jaki lubię. A w dodatku zmiana na pazurkach mamusinych nastąpiła, za sprawą mojej starszej latorośli, co mamusi niespodziankę przyjazdem uczyniła:)









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz