wtorek, 18 listopada 2014

SZALONE FASOLKI



Pogoda już nie rozpieszcza. Mżawka i wiatr to coś czego szczerze nie cierpię. W takie dni najlepiej byłoby się zaszyć pod kocem z aromatyczną herbatą i kawałkiem pysznego ciasta. 



Taki też miałam zamiar i nawet już przytaszczyłam książkę, gdy rozległ się dzwonek i u wrót stanęła koleżanka T. Jej osoba nieszczególnie mnie zdziwiła, ale to co przyniosła to i owszem.




Fasolki mutanty:)

wtorek, 4 listopada 2014

REMONTOWO





Należało się odnieść jakoś do prezentu sąsiadki i to nie tylko przyjmując gruz turystę. Przy okazji zakupów, wiecheć stosowny został zakupiony i wręczony sąsiadce z przeprosinami. Babeczka może i wiekowa, ale wesolutka, to chwilę sobie pogawędziłyśmy i w ten sposób dowiedziałam się, że to nie ja powinnam wiedzieć, że kratkę wentylacyjną należy zasłonić przy pracach remontowych, ale jak to zgrabnie ujęła - cymbał, który kuł:) Milczałam stosownie, bo przecież małżonka własnego osobistego wydać nie mogłam. Bo to było tak. Chłopina robił co mógł w kuchni, kiedy dziecko wyraziło natychmiastową potrzebę usunięcia kratki w łazience. Chłop rozdwoić się niestety nie umiał, więc porzucił kuchnię i ze szwungiem wpadł do łazienki, na taboret trójnogi wlazł i tak przywalił w kratkę, że - kratka wleciała do pokoju, trójnogi taboret zapadł się w dziurę odpływu, małżonek przybrał pozycję kwiat lotosu leżący, a gruz jak wiadomo - wylądował u sąsiadki. Huk nastąpił, mnie napadł histeryczny śmiech. Małżonek się otrzepał, narzędzia porzucił i z miną bazyliszka odrzekł -już. Gotowe. Nawet bardzo:)
Nie wiem czy to normalne, ale u mnie grudniak kwitnie, truskawki owocują!