środa, 21 stycznia 2015

DAMA JAK MALOWANA i PRÓBY DECOUPAGE



Długo mnie nie było, ale nie był to czas bezczynny. Powstały nowe drobiazgi. Dwie zawieszki wykonane metodą decoupage. Nie są idealne i jestem tego świadoma, ale uczę się, poprawiam i co najważniejsze sprawia mi to frajdę. Przerobiona została mała taca i powstało kilka poszewek, ale na razie zawieszki wykonane przeze mnie od samego początku do końca. 
Najpierw zostały wycięte serca z grubej sklejki za pomocą wyrzynarki.



Następnie serca zostały pomalowane białą farbą akrylową i po wyschnięciu ozdobione wizerunkiem damy.



Na końcu pozostało już tylko przyklejenie ozdobnej tasiemki. 



piątek, 9 stycznia 2015

ARCHIWALNIE czyli INNA JA




Życie jednak jest wredne.
Denstystka sadystka zamiast mnie delikatnie przygotować,wprowadzić nastrój odpowiedni.O relaksacyjny już kotów bym z nią nie darła przecie.To nie!Ona z grubej rury :na fotel- komendę wydała.No dobra.Może i tam bąknęła coś jakby zapraszam.Spierać się nie będę,bom w strachu wskazującym na mdlenie się znajdowała,tom mogła nie słyszeć.Mówię co i jak robić ma,a ta durna istota rzekła tak i gdzieś polazła.Wróciła.A jakże.Tylko,że z igłą.Zanim się oglądnęłam paniusia do dzieła się zabrała.Leżę na tym fotelu madejowym i już nadzieję w sobie rozbudzam,że długo to my się nie zobaczymy.Niestety!Zdjęcie sobie wymyśliła doktór pani.Ja sobie wypraszam.Czy ona zdaje sobie sprawę jak człowiek wygląda z wyszczerzonymi zębami na zdjęciu?I w dodatku w kolorach jakby z szybu kopalnianego wylazł.Naprawdę, to nie są zdjęcia do albumu!Choć kosztują,jakbym sesję przynajmniej sobie zrobiła.Na razie obolała część mojej szczęki, skutecznie oddala myślenie ,tak i o zdjęciu jak i o ponownym spotkaniu z dentystką.No i muszę jakoś uzupełnić braki finansowe w moim portfelu. Puściuchny bidok ,aż echo słychać.Swoją drogą, to nieszczęścia naprawdę lubią chodzić parami. Jeszcze nie otrząsnęłam się z szoku po diagnozie stomatologiczno kosztowej mej córy,a tu proszę już mam własną.Ledwo żem się otrząsnęła, po szoku kiedy wyprałam komórkę owej pociechy. Ba.Ja nawet ją wysuszyłam, tylko wyprasować się nie dała niestety,co pozwoliło na odkrycie,że wogóle w kieszenie się znajduje.I co?Dnia wczorajszego para i do tego nieszczęścia się znalazła.Ale o tym innym razem,bo narazie idę jakiś kaftan bezpieczeństwa sobie załatwić.No choć jakieś sanatorium dla normalnych inaczej.


środa, 7 stycznia 2015

PODUSZKI ZE SWETRA




W każdym domu na pewno są jakieś swetry, w których nikt już nie ma ochoty chodzić. Jeśli nie są zmechacone, ani zbyt porozciągane możemy jeszcze je wykorzystać. Z takiego właśnie swetra powstały moje nowe zimowe poszewki na poduszki. 




Na początek rozkładamy sweter , wygładzając wszystkie zmarszczki, a następnie odcinamy nożyczkami na wysokości pach. Teraz pozostaje nam dokonać pomiaru poduszki i odcięcie kawałka swetra o koniecznych wymiarach.
Każdy z boków dokładnie obrzucamy na maszynie i na koniec zszywamy. Jeden z boków pozostawiamy niezszyty i w nim wszywamy zamek lub guziki. Pozostaje nam już tylko przyozdobić powłoczkę i gotowe:)




wtorek, 6 stycznia 2015

KACZKA WYSTROJONA...





Powoli ozdoby świąteczne ustępują miejsca innym. Bardziej pastelowym. Takim trochę już wiosennym. Czekam na tę wiosnę bardzo, bo słońce mnie napędza do działania. Zacznie się praca w ogrodzie. Kwiatki, roślinki i ptaszki zamiast w karmniku, szaleć będą w zatoczkach stawiku. Oj, ależ się rozmarzyłam. A to dopiero styczeń. No nic. Jeszcze tylko luty, marzec i ...
Oczekując wiosny, zaczęłam zmiany w łazience.
 Na pierwszy strzał poszła kaczka, która otrzymała nową sukienkę z lawendową wstążką i koszyczek do kompletu.





Do dekoracji koszyczka użyłam akrylowej farby w kolorze porannego poranka. Jestem nim oczarowana, bo nie jest to czysta biel, ale lekko zamglona, delikatna, ale nie szara. Wykończenie stanowi stara koronka w kolorze ecru.






A już za trzy cztery miesiące....