środa, 15 kwietnia 2015

MASZYNA DO SZYCIA WCZORAJ - STOLIK DZISIAJ



Jakiś czas temu otrzymałam w prezencie starą maszynę do szycia. Piękna, gięta podstawa i bardzo zniszczony blat, a na nim piękna stara maszyna. W  dodatku na chodzie! Ponieważ maszynę posiadam elektryczną, a szycie na tej napędzanej siłą mięśni, na co dzień  niekoniecznie mnie bawi, postanowiłam przerobić ją na stolik. Oczywiście maszyna sama w sobie nie została wyrzucona, a jedynie schowana, aby móc od czasu do czasu ją wyjąć i posłuchać jej miarowego stukotu, którego żadna mechaniczna nie jest w stanie zastąpić. Marzy mi się, że kiedyś wezmę wnuczkę na kolana i pomogę jej odnaleźć w maszynie to co najpiękniejsze - jej duszę i czar wspomnień minionych epok. 
Ale dzisiaj jestem jeszcze młoda, wnuczki brak, więc tak jak sobie wymyśliłam, rozpoczęłam renowację.


Na pierwszy ogień poszedł blat, który należało dokładnie oczyścić z resztek lakieru za pomocą drobnego papieru ściernego. Praca była o tyle trudna, że blat był miejscami bardzo zniszczony i musiałam uważać, aby nie uszkodzić go jeszcze bardziej.
Oczyszczoną i przeszlifowaną powierzchnię pozbawiłam wszelkich zadziorów i ubytki uzupełniłam, za pomocą małej szpachelki, szpachlą do drewna. Poczekałam, aż uzupełnienie dobrze wyschnie i ponownie lekko je zeszlifowałam, aby pozbyć się nierówności.




Teraz pozostało mi tylko wykończenie, a więc ubranie blatu w piękny kolor. W tym celu użyłam lakierobejcy do drewna w kolorze rustykalnego dębu. Nakłada się ją niewielkim pędzelkiem miejsce przy miejscu. Ja użyłam metody suchego pędzla, a więc nabierałam najmniejszą z możliwych ilość lakieru, aby uzyskać efekt lekkiego przetarcia.
Teraz pozostało tylko odświeżyć kutą podstawę i złożyć wszystko razem.
Pracy było sporo, ale jak dla mnie efekt wart był poświęconej każdej minuty.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz