poniedziałek, 21 września 2015

SKRZYNIA Z WAŻKĄ




Kolejna z moich skrzynek i chyba najbardziej ulubiona. Przywieziona nie wiadomo kiedy, nie wiadomo skąd. Stała spokojnie w "rupieciarni" męża aż ją dojrzałam. Wyglądała okropnie. Zakurzona, wysmarowana olejem, bo małżonek trzymał w niej jakieś śruby. 
Jak zobaczyłam, tak już nie odpuściłam. 
Tak długo wierciłam mężowi dziurę w brzuchu, że w końcu mi ją oddał. 



Na pierwszy ogień poszło szorowanie i następnie szlifowanie. Tym razem jednak pozostawiłam gdzie nie gdzie drewno w pierwotnym stanie, czyli nie do końca wyheblowane. Takie z szorstką fakturą jest bardzo naturalne i po polakierowaniu wygląda cudnie.



Następnie poszukałam grafiki, która pasowała by zarówno do ogrodu, jak i domu. Kolejnym krokiem było przeniesienie grafiki na serwetkę i decoupage. 





Na razie skrzynka napełniona pomarańczowymi dyniami stoi dumna przed domem, ale już w mojej głowie zaświtał plan, co w niej umieszczę na święta Bożego Narodzenia. 
Na razie też wygląda pięknie - ale ja nie jestem obiektywna.




3 komentarze: