środa, 25 listopada 2015

Pokonać siebie...



Od jakiegoś czasu fittnes zadomowił się w moim dniu codziennym na dobre. Treningi dają moc i pozwalają pokonać w pewnym sensie siebie.
Często słyszę pytania - po co mi to, skoro jestem szczupła. Dało mi to do myślenia. Wielu ludzi nie rozumie, że jest to sposób na fajne spędzenie czasu. Fittnes kojarzy się głównie z próbą schudnięcia.
Owszem kalorie lecą, ale nie to jest najważniejsze.


Fajnie, że nabierasz formy i już nic nie boli. Zapominasz co to zakwasy. Super, że zostajesz na dwa treningi jeden po drugim i czujesz się z tym świetnie.
A jeśli tylko jeden trening,  to zawsze jest jeszcze bieżnia.


I tu z słuchawkami na uszach drobnymi kroczkami pokonujesz coraz dłuższe dystanse, powoli pokonując samego siebie.



Byle nie przesadzić, bo jak się rozpędzisz, to bieżnia może nie nadążyć hahaha ;)




1 komentarz: