piątek, 22 stycznia 2016

ARCHIWALNIE...


Pewna świeżo poślubiona młoda dziewczyna oczekiwała na wizytę plebana po kolędzie. Wyczyściła wszystko i wypucowała, łącznie z mężem własnym osobistym, coby siary sobie nie narobić i wypaść perfekcyjnie. Wszystko naszykowane, świece  się skrzą, mąż już drzwi otwiera, ale co to kurza melodia? Podłoga przy samiutkim stole plamę posiada. Dziewczyna czym prędzej chusteczkę wyciąga, na kolana pada i poleruje. Nawet nikt nie zauważył. Modlitwa i kolęda. Wszystko pięknie i zgodnie ze zwyczajem. Ksiądz do stołu podchodzi, pochyla się po kropidło i jak nie złapie szwungu na polerce, co to niedawno plamą była. Numer buta plebana zgromadzonym się ukazał, a sutanna świece zdmuchnęła. Ciemność i cisza złowroga nastała.Wtem głosik słodki dało się słyszeć:
- Proszę księdza. Koperta to na stole leży.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz