poniedziałek, 14 marca 2016

BYŁY RÓŻE JEST I OLEANDER



:


Mój ukochany oleander, zimujący na piętrze zacisza, zrobił mi przepiękną niespodziankę. I nie mówię tu o rozrośnięciu się go do gigantycznych rozmiarów. Z powodu jego rozmiarów musiałam go nieco ujarzmić stosując do tego, chcąc nie chcąc sznura. Nieco skrępowany i potrącany przez innych domowników i tak odwdzięczył się swojej właścicielce, czyli skromnej autorce tego bloga, za odkurzanie, dokarmianie i oczywiście regularne pojenie. Mój ukochany oleander zakwitł. I może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że gigant zakwitł w trzech kolorach: bieli, różu i połączeniu tych dwóch kolorów. Mam teraz swoją osobistą wiosnę w zaciszu. Kolorową i do tego obłędnie pachnącą.









4 komentarze:

  1. Piękny kwiat! Próbowałam kiedyś taki wychodować w domu, ale mój kot tak się na niego zawziął (odgryzanie liści uznał za świetną rozrywkę), że biedny oleander nie przeżył nawet roku :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nasze kocisko omija drzewko? Ale odbija to sobie na grudniakach:(

      Usuń
  2. Ale piękny. Masz rękę do kwiatów, w przeciwieństwie do mnie.

    OdpowiedzUsuń