niedziela, 6 listopada 2016

ARCHIWALNIE - Z CYKLU INNA JA



Kurna, żeby mnie do takiej furii doprowadzić. I to z samego rana! Ale żem się z tych nerwów narąbała. No i co, że kobieta? Wstyd? Matce dzieciom nie wypada?Toż ja próbowałam wszystkiego, zanim aktu desperacji dokonałam. Łzy lecieć nie chciały, bo wszystkie chwilowo zużyłam, a one nie są natychmiastowo odnawialne. Czasu potrzebują. Ja czekać nie mogłam. Wzięłam mopa i latać zaczęłam po chałupie. No nie ma co. Bardzo śmieszne. U haha. Nie na nim - tylko z nim! Mopem znaczy się. Kuchnia świeci się ja Psu....uszy, bo mu je myję. Czasem. Jak na brak zajęcia cierpię chwilowy. Saluny też doprowadziłam do blasku pałacowego. I nic. Przejść mi nijak nie chciało. Myślę ja sobie - pójdę cichaczem do piwnicy. Nic nikomu nie powiem, a swoje zrobię. Co się chwalić bede, skoro świadoma jestem, że mi nie wolno. Zakaz chłop mi wystosował, bo kobieta nie powinna. A on taki niby wszystko wiedzący się znalazł. Przecie ja wiem najlepiej, co mi służy, a co nie. Zresztą czego oczy nie widzą, to sercu nie żal. Tak czy nie? Jak pomyślałam, tak zrobiłam.  A co! Nie powiem. Trochę żem się usmoliła i upociła, bo to w końcu robota fizyczna i w piwnicy na dodatek, to ja za czysto niestety nie mam. Skutki uboczne podczas wszystkich czynności występować niestety muszą. Ważne, że pomogło i jeszcze miło było na dodatek. Jedno tylko martwi mnie poważnie. Jak ja te braki chłopu wytłumaczę. Bo deficyt na składzie jest. Ukryć się tego nijak nie da. Będzie się darł jak stare prześcieradło. A może jeszcze i jakie błyskawice ciskać będzie, ale co ja poradzę, że najlepszy deprim wysiada przy rąbaniu drewna.O ile listewki drzewem nazwać można.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz