środa, 26 kwietnia 2017

W CZASIE DESZCZU....



Jak się człowiek zaprze, to i w deszczu zajęcie sobie znajdzie....



Jak widać, moje zamiłowanie do antyków pielęgnuje mąż mój własny osobisty, nie mogąc rozstać się ze swoją ulubioną taczką:)


A jak już zajęcia sensowne zostaną wykonane, to człowiek tuła się po chałupie, realizując głupoty.



A czasem ustawiając tu i tam "kurzołapy".





niedziela, 23 kwietnia 2017

WIOSNO - GDZIE SIĘ ZAPODZIAŁAŚ?




Według mnie ogród najpiękniej wygląda w pierwszej wiosennej odsłonie. Pierwsza soczysta zieleń. Żółte krokusy, fioletowe hiacynty i te wszystkie cudne forsycje, tulipany oraz cudownie kolorowa reszta. Kubek dobrej kawy, słoneczko.... Ale to niestety dzisiaj tylko marzenie, bo zimno i mokro na dworze, a wiatr mało głowy nie urwie. Sterczę więc z nosem przy szybie i tak sobie podziwiam te moje "kwiatki, bratki i stokrotki". Część już przekwitła, część zastygła w bezruchu, a wiosny wciąż brak!





wtorek, 11 kwietnia 2017

WIELKANOCNE MIGAWKI





Wielkanoc to piękny czas. Dom przystrojony zajączkami, pisankami i malutkimi króliczkami ma swój niepowtarzalny urok, a tak niewiele potrzeba by ten świąteczny czar uzyskać.
Wystarczy przynieść ze spaceru lub ogrodu kilka gałązek i przyozdobić je pisankami. 


Ustawić gdzieniegdzie kilka króliczków czy zajączków, albo zapełnić przezroczysty wazon wydmuszkami. U mnie w wazonie oprócz wydmuszek, swoje miejsce znalazł również ptaszek we własnoręcznie wykonanym gnieździe. 




Ale najbardziej w tym roku podobają mi się wianuszki z mchu przystrojone pojedynczymi pisankami, które zrobiłam w tym roku po raz pierwszy. Są łatwe w wykonaniu. Wystarczy przypomnieć sobie post, który był opublikowany trochę wcześniej i dotyczył własnoręcznego wykonania kuli z gazet i mchu i w ten sam sposób wykonać wianek. 
Po świętach na pewno zostaną ze mną dłużej, tym bardziej, że wystarczy odczepić pisanki i przyozdobić je np. kokardką w bawełnianej koronki, żeby całkowicie zmienić ich charakter.




czwartek, 6 kwietnia 2017

RENOWACJA SZAFKI NA BUTY Z SIEDZISKIEM




Lubię zdobywać nowe doświadczenia i nie mam problemu z tym, żeby przyznać się, że czegoś nie umiem, że coś mi nie wyszło tak jak bym sobie tego życzyła. Dotyczy to zarówno gotowania jaki i przeróbek rzeczy wszelakich. 
Zdaję sobie sprawę z tego, że szczególnie w temacie przeróbek mebli, jeszcze dużo nauki przede mną. Dlatego też dzisiaj chciałabym wam pokazać historię pewnej szafki.



Najpierw była nieco zdezelowana szafka na buty, którą przytargałam z piwnicy. Po oczyszczeniu i lekkim oszlifowaniu została zabejcowana. Jej wierzch ozdobiło siedzisko wykonane na bazie grubej gąbki. Uszyte zostało ono na maszynie, choć krawcowa, to ze mnie niestety średnia. Niewątpliwą wadą było to, że leżało ono na szafce, nie będąc do niej w żaden sposób przymocowane.Wszystko razem wyszło "jako tako". Cieszyło mnie oczywiście zakończenie pracy nad szafką, bo była to pierwsza moja tego typu praca, ale efekt, nie ukrywajmy był raczej na 3. 


Trochę czasu upłynęło i mój pierwszy projekt zaczął mnie mocno razić w oczy, a że akurat wena remontowa mnie dopadła, to oczywiście nie mogłam odpuścić poprawki siedziska. Żeby było ciekawiej w wykopaliskach piwnicznych w moje ręce wpadł pistolet do tapicerowania. - To nie wiedziałaś, że kiedyś kupiłem - rzekł zaskoczony mąż własny osobisty. Moja mina bezcenna:) Tak więc zaskoczona i uzbrojona w odpowiedni sprzęt, zabrałam się do pracy. Gąbka do wypełnienia pozostała ta sama, zmienił się natomiast materiał wierzchni.  Moja szafka nie jest w całości klejona, więc z łatwością wybiłam jej górną ściankę z drewnianych kołków. Następnie został odmierzony odpowiedni kawałek materiału, którym obciągnęłam gąbkę i za pomocą pistoletu na stalowe zszywki przymocowany do spodu blatu. 


Na końcu pozostało już tylko z powrotem złożyć szafkę.





Uf. Efekt jest o niebo lepszy:)