wtorek, 9 maja 2017

RABARBAROWE WSPOMINKI





Maj w pełni, a pogoda prawie marcowa. Rośliny zakwitają i przekwitają kolejno nie ciesząc należycie, bo co to za przyjemność podziwiać je w zimowej kurtce.
Dlatego też dzisiaj, na przekór wszystkiemu postanowiłam znaleźć sobie coś na poprawę humoru.
Zakupiłam pokaźną wiecheć rabarbaru i do dzieła! Oczywiście powstało szybkie ciacho drożdżowe z kruszonką, która zawsze jakoś najszybciej znika, ale zaistniało również coś, co wiąże się ściśle z moim dzieciństwem. Świeże łodygi rabarbaru, obrane i maczane w cukrze. Kto z nas ich nie jadł. Ja wiem, że zaraz podniesie się lament, że dieta, że biała śmierć i tym podobne, ale po prostu nie mogłam się oprzeć. Choć jeden kawałek, kawałeczek, taki malutki, tyci. I już znowu jestem w wielkim ogrodzie babci, Pachną bzy, a słońce świeci i ....




2 komentarze:

  1. Pewnie, że pamiętam jedzenie rabarbaru w ten sposób i do dziś go uwielbiam🙂

    OdpowiedzUsuń